RSS
 

Archiwum - Maj, 2013

bez tytułu 4

24 maj

-Kleo. Tak się zastanawiam, czy ty nie jesteś za młoda by pracować w klubie nocnym?
-Jestem, ale moja kumpela tam pracuje i jesteśmy tam razem, miło jest żyć z myślą, że zaczynasz pracę w tak młodym wieku, uczysz się tam wielu rzeczy. Między innymi jak postępować z ludźmi, jak poznać czy ktoś jest groźny czy też nie, ale przy okazji mogę mieć na oku Mary.
-Mary?
-Tak. Mary Dawton, mieszka w sąsiedztwie.
-Aha. To czemu masz ją mieć na oku?
-Bo ona ma kłopoty z byłym.. wiesz o co chodzi.
-Rozumiem, ale wiesz, czyli jak dobrze myślę to ty się z nim rozprawiasz.- Jednak powinienem się bać, ale ten koleś to pewnie jakiś plastuś.
-Tak. Można tak powiedzieć.
-Wiesz.. boję się już ciebie. Jeszcze ja coś powiem nie dobrze i będzie kuku.- Roześmiała się.
-Wiesz.. jestem taka groźna i niebezpieczna, że powinieneś.- Puściła do mnie oko. Słodka ona jest. Kurka.. Rayan. Weź się opanuj to twoja misja!
-Lepiej nie będę tego sprawdzać.
-Mam nadzieję, bo nie chce mieć kłopotów z policją, za brutalne pobicie takiego wielkiego faceta. Życia byś tu nie miał.
-Oho. To nie będę ryzykować.-Ugryzła swojego muffinka. Pojawiły się w jej oczach łzy? Czy tylko mi się wydaje? To chyba to światło, ale nie. To nie światło, zrobiła się nagle jakaś smutna. Jakby nie obecna.

***Kleo***

Darvin. Ten smak mi się z nim kojarzy. Kilka lat temu, to właśnie on siedział w tym samym miejscu co Rayan. Nie wytrzymam tu dłużej. Muszę z tond uciec. Żałuję, że zgodziłam się w ogóle gdzieś z nim jechać. Ale nie.. on jest taki ładny, jeny. Zaczynam się zachowywać jak te panienki co zachwycają się facetami. Nie, idę.
-Sory muszę uciekać, do zobaczenia.-Wyszłam zostawiając na blacie stołu 2$, łza spłynęła po policzku. Ostatni raz płakałam na pogrzebie Darvina, od tego dnia, ani razu nie płakałam, jakby coś się we mnie zablokowało.
-Kleo. Co się stało?-Nie odpowiedziałam, po prostu wybiegłam, nie zakładając kasku, wsiadłam na motor, przekręciłam kluczyk i ruszyłam. Zimny jesienny wiatr rozwiał moje włosy, a deszcz sprawił, że w zaledwie kilku minut były mokre. Nie patrzyłam czy on jedzie za mną czy nie, miałam to gdzieś.  Chce zapomnieć, chce aby przestało mnie to boleć.. Muszę sobie pojeździć i się uspokoić.

***Rayan***

Co się stało? Czemu ona tak szybko pojechała? Płakała? To moja wina? Oh.. zadawanie sobie pytań raczej mi nie pomoże. Muszę ją dogonić, gdzie tylko ona pojechała? Nie ważne, tak czy siak. Może być w niebezpieczeństwie i to na mojej służbie. Rayan debilu mogłeś ją zatrzymać, a nie patrzeć za nią. Oh.. gdzie ja bym pojechał? Hmm.. Wiem! Do lasu. Oby i ona tam była, nie chce by coś się jej stało. Nie może jej nic się stać! Darvin mnie zabije jak coś się wydarzy.
Jechałem drogą, nie było jako takiego ruchu. Minąłem parę samochodów, już widziałem zjazd na drogę leśną.

***Kleo***

Jechałam pomiędzy drzewami, nadal bez kasku. Miałam go w plecaku, ale nie chciałam go zakładać, wolałam bez. Wiem, że to niebezpieczne ale.. Zjechałam z głównej dróżki, jechałam między drzewami. Jechałam tak jakbym była na krosie, całe szczęście, że podwyższyłam sobie podwozie i mogę spokojnie jechać lasem. Na liczniku miałam 175km/h, coś mi mignęło czarnego w głębi lasu, po mojej prawej stronie, pewnie drzewo. Spojrzałam przed siebie, ani jednego drzewa coś jakby w rodzaju polany i to jakiej wielkiej polany. Rozglądałam się na boki, by zorientować się w terenie. Nie wiele to mi dało. Patrzyłam przed siebie i w jednej sekundzie nie było nikogo, a w następnej ktoś stał zaledwie kilka metrów ode mnie. Zaczęłam hamować. Jednak mężczyzna stał i patrzył prosto na mnie.
-Uciekaj!!!- Bez żadnego efektu. Skręciłam gwałtownie w lewo, wymijając go. Straciłam panowanie nad kierownicą, pamiętam tylko, jak leżę na trawie, ten facet do mnie podchodzi i coś mówi, potem już zemdlałam.

***Rayan***

Cholera gdzie ona jest?! Coś się musiało stać.. Szlag tutaj kończą się jej ślady. Musiała zjechać gdzieś do lasu. Może mi Darvin pomoże, musi mi pomóc! Gdzie jest komórka?! Nie no komórką się nie dodzwonię zostaje tylko jeden sposób, telepatia. Skup się Rayan!
„Darvin.. Słyszysz mnie?” Nic, cisza. „Darvin tu Rayan” „Co jest stary? Kłopoty?” „Zgubiłem twoją siostrę, wybiegła nagle z cukierni i pojechała do lasu, pomóż mi ją namierzyć. Błagam.”Okey. Chwila.. Sprawdzę w Wszech Wiedzącej Wodzie” „Rusz się!” „Dobra jest na polanie.. Boże! Rayan pośpiesz się, ona jest na polanie Niugara” „Cholera! Jadę. Dzięki” „Potem będziesz mi dziękować.”
Muszę tam jak najszybciej dotrzeć, myślę, że na motorze będzie za wolno. Chyba najwyższy czas wyprostować skrzydła. Zgasiłem motor, będę musiał tu po niego wrócić. Jakoś się do niego przyzwyczaiłem. Zdjąłem kurtkę, rzuciłem ją na motor. Skupiłem swoją moc i już po chwili pojawiło się znajome mrowienie na plecach, czułem jak rosną. Po kilku sekundach, byłem w swoim tradycyjnym stroju. Miło jest tak stać na chłodnym wietrze i czuć w skrzydłach wiatr, ale teraz nie czas ani miejsce na zachwycanie się skrzydłami i wiatrem, muszę ją ratować, czeka mnie wyjaśnianie jej wszystkiego, ale musi żyć! Wzbiłem się ponad konary drzew i już widziałem swój cel. Wielka polana Niugara. Widziałem czarny punkt, to musi być ona! No to chop! Lecimy.
Myliłem się to tylko jej motor, a gdzie jest ona? Nie zostawiła by go w takim stanie. Leżał przewrócony, widać było ślady hamowania. Troszkę dalej była jej krew. Cholera! Mają ją!

Ciąg dalszy mam nadzieję, że wyrobię w tym tygodniu, myślałam, że to będzie krótsze, ale jednak się wkręciłam. A Wy jakie macie zdanie na temat tego opowiadania?
Evee :*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bez tytułu 3

23 maj

-A ty nie powinnaś być w szkole?
-Powinnam, ale zrobiłam sobie wolne i przyszłam tutaj.
-Zapomniałbym, sto lat!- Skąd on wie? A co jak to jakiś maniak, pedofil.. Chociaż mógłby mnie porwać, nie będę stawiać oporów.. Matko o czym ja myślę?! Muszę się leczyć.
- Skąd wiesz?
-Mam dobrą pamięć, ale ty nie.- He?
-Dzięki za pamięć, ale o co cho z tym „ale ty nie”?
- Nie pamiętasz mnie? Widziałem cię ostatnio jak miałaś chyba 9 lat.
-Co ty gadasz?- Cholera.. pamiętałabym chyba.
-Na wakacje przyjeżdżałem do babci, pani Gray.
- Ah… – Przemyślałam to.- Nie, jednak nie.
-Trudno.. Idziesz jeździć?
-Emm… A gdzie?
-Do lasu! Muszę rozruszać koła.
-Koła? A co masz?
-To co i ty.
-Oh.. Ty też masz Kawasaki?
-Yes.
-Jej! Ale suuper.
-Haha!- Jej znowu ten uśmiech, rozpuszczam się! HELP ME!- Wiem, że kobiety nie wypada pytać o wiek, ale zaryzykuje. To ile latek już masz na swoim koncie?
-16, a ty Rayanie?
-Oh.. dużo mam. Będzie już jakieś 19 w tym roku.-Jednak miałam rację, co do jego wieku.
-Jesteś młodszy od Darvina.
-Tak o 3 lata, ale on był dla mnie jak brat.- Nic nie odpowiedziałam. Nie wiem co.
Dotarliśmy do motorów. Jego Kawasaki też wersji Ninja, jak słodko, stał koło mojego. Rayana motor w kolorze czarny metalik, zielone obręcze na kołach i napis zielono-niebieski „Don’t bury me!”. Natomiast mój też czarny metalik, ale z czerwonymi obręczami z motywem ognia i napisem na spojlerze „Death race”.
-Ładny napis. Taki kobiecy. <HAHA>
-Dzięki wielkie.
-Pewka. Jedź za mną Kleo bo możesz się zgubić na zakrętach.
-Och… No wiesz co!-  Pokazałam mu język, a on się uśmiechną, tak że zapomniałam o oddychaniu.
Wsiadłam na mojego „rumaka”, jak zawsze lekko przysiadł na amortyzatorach. Ojeny, jak ja go kocham! Tylko on daje mi wolność i bezpieczeństwo. Spojrzałam na Rayana, usiadł właśnie na swoim motorze. Wyglądał cudnie! Groźnie i seksownie. Ohh.. ale przystojniak! Ruszył.. Dziewczyno ogarnij się. Przecież go nie znasz. Czułam się tak jak w bajkach pokazują na jednym ramieniu diabeł a na drugim anioł i nie wiesz kogo słuchać.
-Gotowa?!- Skinęłam głową. Ruszył, a ja za nim.
Po kilku minutach Rayan zwolnił i pozwolił się dogonić, by wtem zacząć śmiertelny slalom między autami. Świetna zabawa! Na liczniku nadal miałam 210km/h. Wjechaliśmy w dróżkę koło autostrady.
Podniósł przyciemnianą szybkę, by wtem ją opuścić. Obserwowałam drogę. Cudownie się jechało. Po około 2 minutach, zatrzymał się tak gwałtownie, że odwróciło go o 180 stopni. Stał przodem do mnie, wyłączył silnik i pokazał abym zrobiła to samo.
-Dobrze jeździsz.
-Wiem, ale dzięki, jeżdżę od kilku miesięcy.
-Naprawdę? A ja myślałem, że całe życie!- Uśmiechną się wesoło.
Zdjęłam kask i przeczesałam palcami włosy. Pewnie wyglądałam jak czarny pudel. On stał i mnie obserwował, zaraz pewnie się roześmieje czy coś.
-Jeżdżę jak na królową przystało.
-Oj, szalona Kleopatra. Strach się bać!
-To jedziemy? Czy stoimy i gadamy?
-Hmm… Gadamy i jedziemy albo jedziemy i gadamy. Co wolisz?
-Jedziemy i gadamy.- Uśmiechnęłam się.

 ***Rayan***

Kamila jest tak bardzo podobna do brata. Muszę mu powiedzieć, że to niebezpieczne abym jej strzegł. Bo czuję, iż to się źle zakończy. Ona chyba już ma mnie za pedofila co wyrwał ją na cmentarzu, no ja bym tak pomyślał. Ciężka rola moja i ona jest taka piękna. Długie i kręcone kruczoczarne włosy, brązowe oczy,  i jak to mówi Katrin całuśne usta i mleczna cera. Wygląda na niegroźną panienkę co nie wie jak działa świat, bo wydaje się taka niewinna, delikatna i krucha, ale z tego co wiem, to jest na odwrót zna życie, niewinna to ona jest, ale czy delikatna i krucha? Może i tak. Chociaż wydaje mi się całkowicie na odwrót. Twarda i groźna jak zajdzie taka potrzeba. Z opowieści Dervina wynika, że nie lubi paniusi, które są jak małe rozkapryszone dziewczynki. Oh.. coś jest nie tak. Czuję to! Zbliżają się..
-Hey, Kleo! Jedziemy do Brosey na gorącą czekoladę? Jazda zajmie nam z 15 minutek.- Zgódź się, bo będę zmuszony użyć siły!
-A co z jazdą po lesie?
-Przypomniałem sobie, że od wczoraj trwa tu wycinka drzew na trasie.- Nie wygląda na przekonaną.
-No okey.- Wzruszyła ramionami i założyła kask.
-No to jazda!- Dzięki ci kobieto!

***Kleo***

Dziwne. Czemu tak nagle zmienił plany? Podejrzane. Z tego co wiem, nie wycina się tutaj drzew. Może ma jakieś wspomnienia? Oh.. nie wiem już co mam myśleć na ten temat. Chociaż może to i dobry pomysł. Posiedzimy, pogadamy i coś zjemy! Jest już 12, a ja nie chciałam zjeść śniadania, zgłodniałam. Spojrzałam na niego, odpalił silnik i skiną mi głową. Ruszyłam jego śladami.  Wyprzedziłam go, zerkając przy tym w lusterko, miał podniesioną osłonkę. Rozglądał się na boki, wydawał się spięty, ale czym? Gorącą czekoladą? Gdy zauważył  że go obserwuję, zaciągną szybkę. Może lepiej uciekać??

***Rayan***

 Cholera, zauważyła! Oj.. może to ja jestem tylko przewrażliwiony. Muszę odwrócić jej uwagę od tego mojego dziwnego zachowania, ale jak? Wiem! Powygłupiam się, czy coś. Nie no. Co ja wyprawiam, ale jak mus to mus. Wiem, że zachowam się jak dziecko, ale ona to też jeszcze dziecko!
Wyprzedziłem ją, ona pogroziła mi palcem, co wydało mi się zabawne. Kiedy nie patrzyłem w jej kierunku, wyprzedziła mnie! O nieee! Ta zniewaga prędkości wymaga! Jechaliśmy około 200 km/h. Cały czas się wygłupialiśmy między samochodami, denerwując kierowców.

***Kleo***

Jednak nie jest on taki straszny. Raczej jest zabawny. Oo i jesteśmy już na miejscu. Lokal miło wyglądał z zewnątrz, w powietrzu unosił się słodki zapach wypieków. Brat mnie tu zabierał po szkole. Mama zawsze się zastanawiała czemu potem w domu nie chcemy jeść nic zdrowego i pożywnego. Oh.. Darvin.. Brakuje mi ciebie! No ładnie zaraz się rozpłaczę. Jeszcze tego mi brakowało. Głodna jestem. Mam ochotę na muffina z gorącą czekoladą. Mmm… Tak!
Weszliśmy do środka i zajęliśmy stolik w kącie pomieszczenia, nie było tu tłoczno. Tylko mama z dzieckiem i jakieś 3 dziewczyny. Zajął miejsce naprzeciwko mnie i w tej samej chwili podeszła pani Martha.
-Co podać wam dzieciaczki?
-Ja poproszę muffina czekoladowego i gorącą mleczną czekoladę.
-A ja.. hmm.. to samo.- Martha zanotowała sobie i spojrzała na mnie dziwnie.
-Kamila?
-Tak..-Uściskała mnie serdecznie.
-Oh.. ale urosłaś. Dawno cię tu nie było.
-Tak.. za dużo wspomnień, ale.. tęskniłam za tymi muffinkami.-Uśmiechnęła się.
-Wiem skarbie. Takich jak tu, nigdzie więcej nie ma.  Miło mi cię widzieć.
-Mi również.
-Zaraz wam przyniosę.- Skinęłam głową.
-Więc..- zagadałam- co cię tu sprowadza?
-Wiesz.. Wiele spraw. Chociaż dostałem tutaj pracę.
-Oo.. fajnie. A gdzie?
-W klubie nocnym jako ochroniarz.
-W tym Nocna Makabra?
-Tak. A czemu pytasz?
-Wiesz, też tam pracuję. Jestem tam kelnerką, wiem, że nie muszę pracować, ale chce.- Jej, super.

***Rayan***

Ona pracuje w tym samym klubie? Jeny! Szczęście mam, albo mój szefuńcio to ukartował. Będę miał ją na oku. Przez cały czas, jeah! Nie będzie źle, chyba jakoś dam radę ją upilnować. Cieszę się, że zabrałem ją tutaj. Bo inaczej to nie dowiedziałbym się nic. No chyba, że za kilka dni.
-To świetnie. Będzie z kim pogadać na przerwach.
-Haha. Tak.-Przyszła kelnerka.
-Proszę bardzo. Smacznego.
-Dziękujemy.- I ona odeszła.

 Dobra misiaki późno jest, ale chciałam nadrobić zaległości. Resztę dodam jutro. Słowo harcerza ; )
Eveee

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bez tytułu 2

20 maj

Za moimi plecami stał jakiś chłopak. Wyższy ode mnie jakiś 20cm. Wyglądał na jakieś 18-19 lata. Twarz boga. Duże zielone oczy, gęste i długie rzęsy, pełne usta i taki seksowny niski głos oraz brąz włosy. Ubrany w skórzaną czarną kurtkę, biały podkoszulek z nadrukiem, czarne dżinsy, adidasy. Oh.. jak ja muszę wyglądać?! Przecież przed chwilą płakałam.. Tusz!
-My się znamy?
-Ja cię znam. Ty mnie nie.
- A skąd mnie znasz?
-Byłem przyjacielem twojego brata.
-Nigdy cię nie widziałam.
-Wróciłem dzisiaj ze Stanów.
-Oh.. rozumiem.
-Jestem Ryan.
-Miło mi poznać.-Jaki słodziak, muszę się ogarnąć.
-A ty to Kamila.
-Tak, ale mów do mnie Kleo.
-Czemu? Masz bardzo ładne imię.
-Nie lubię go. Brat nazywał mnie tak i chce aby tak zostało.
-Przykro mi z powodu brata, nie smutaj mała, on jest z tobą.
-Co ty gadasz?
-Nie nic.
-Oh.. Dobra nie ważne. Muszę iść moja dzidzia moknie na deszczu.-Uśmiechnął się słodko.
-To twój? Ja go kupiłem w stanach.
-Ty???
-Tak brat mnie twój poprosił..
-haha, niesamowite. Ale to nie zmienia faktu że uciekam.
-Jadę z tobą.
-Dobra.

 

ZAkończenie dodam w piątek.
Kocham, Evee

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zagubiony anioł odwagi

19 maj

Stoję samotnie na przystanku autobusowym, są moje urodziny. Nikt nie dzwonił, mama przelotnie jak wychodziła do pracy na cały dzień rzuciła w drzwiach: Sto lat córeczko! Nigdy jej nie ma w domu, bo ciągle pracuje, ale co z tego, że mam wszystko czego zechce? Jeśli przez to tracę matkę.. Nie lubiłam od dzieciństwa kiedy ona wychodzi i wraca bardzo późno. Ja zostawałam ze swoim starszym bratem.
Dzisiaj? Dzisiaj jestem sama. Oczywiście mam przyjaciół, ale udawanych, takich, którzy są bo jesteś bogata. Jak miałam 13 lat to mój brat zginą w dzień moich urodzin, chciał zrobić mi niespodziankę, pojechał do miasta, nowym samochodem, który dostał na 18 urodziny. Jechał jak zawsze z zawrotną prędkością jego BMW320 było świetne. Zawsze chciał go mieć. Był na skrzyżowaniu, gdy jakiś człowiek ruszył na czerwonym świetle, wjechał prosto pod ciężarówkę transportującą drewno, ciężarówka się przewróciła, pasy które trzymały bele, puściły. Darvin siedział w samochodzie i patrzył na rozgrywającą się katastrofę. Patrzył jak belki się rozsypują niczym zapałki, spadają na samochody, pojawił się ogień, któryś samochód wybuchł. Odrzut był tak silny, że jedna z ostrych pali uderzyła w jego BMW-u, maska była wgnieciona.  Coś się zaczęło dziać z samochodem, próbował odpalić, ale nic z tego. Silnik był zmasakrowany. . Samochód zaczął się tlić, ogień dotarł do zbiornika z paliwem. Szarpał się z drzwiami, ale nie chciały się otworzyć, zamki się zacięły. Potem było tylko „Buum!”.
Och.. on zginą przeze mnie, jakbym nie miała urodzin, to on by żył. Nie jechał by nigdzie.. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.. Pojawiło się to uczucie winy, że to ja go zabiłam. Zobaczyłam autobus szkolny, zbliżał się, a ja zapragnęłam pójść do brata. Potrzebowałam tego..
Wróciłam do domu. Wzięłam kluczyki od mojego kochanego Kawasaki Ninja. Dostałam go od niego. To był mój prezent na 13 urodziny. Zabawne.. Dać dziecku zabójcze Kawasaki. HAHA. Mama przechowywała go w garażu. Kluczyki do niego dostałam  3 miesiące temu. Na gwiazdkę. Od tego czasu dbam o niego i ciągle ulepszam. Jak go dostałam to był taki zwykły, nie podobało mi się, że ktoś ma takiego samego. Chciałam aby on był wyjątkowy. I tak się stało. Wsiadłam na niego i ruszyłam przed siebie w ten pochmurny poranek.
Na cmentarzu nie było żywej duszy. Uklękłam przy jego grobie i płakałam. Tak po prostu chciałam się wyżalić.. Brakuje mi jego.
Kątem oka dostrzegłam ruch po prawej stronie. Spojrzałam w tamtym kierunku, nie musiało mi się coś wydawać.
- Witaj..- Głos usłyszałam za sobą odwróciłam się i spojrzałam.

Kochani będzie 2 części drugą postaram się dodać jeszcze dzisiaj, ale żeby Wam się nie nudziło to bardzo proszę. Haha. A Wy jak myślicie kogo zobaczyła? haa? czekam na propozycje kochani.. :** Teraz zmykam, czas pobiegać troszkę po lesie. Auu… xD
Pozdrawiam misiaczki
Evee. Wasza Evee :)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dzień zagłady.

18 maj

Na niebie krążyły ptaki, wielkości helikoptera. Po ziemi snuły się potwory życia. Było zło w każdej postaci, były człekokształtne istoty, które reprezentowały różne stany zła. Jedne gwałty. Inne morderstwa. Zza drzewa wyłoniło się zło w postaci kłamstwa. Ich królem była śmierć. Pani Śmierć. O pięści piekielnej, urodzie zniewalającej, sami bogowie olimpu zakochali się w niej bez pamięci. Jej wierny wąż wił się u jej stóp i zabijał każde uczucie swojej pani, które do niej się zbliżało.
Jednak jak to zawsze bywa po ziemi kroczy i dobro. Jednak zwolennicy króla dobra nie byli tak liczni jak Ci zła. Reprezentanci dobra pokazywali się tylko czasami, gdyż byli bardzo wrażliwymi istotami, bali się, że skrzywdzi je mroczna strona. Królem był ktoś nie określony… łączył tyle w sobie, że nikt nie mógł go nazwać inaczej jak Miłość. Skrywał w sobie namiętność, intymność, bliskość i zaufanie.
Nadszedł dzień wojny, stanęło na przeciw siebie zło i dobro. Na ich czele stali przywódcy Śmierć i Miłość. Za Śmiercią, były morderstwa, kłamstwa, skąpstwo, nienawiść… Za Miłością szczerość, lojalność, oddanie, przyjaźń…
Armie ruszyły na siebie, była krew, walczące istoty, jednak tylko Śmierć i Miłość stały nie ruchomo, wpatrzone w siebie, nie zwracające uwagi na nic. Podeszli bliżej ku sobie i odeszli trzymając się za rękę.
Z tego wynika że wszystko będzie ze sobą walczyć, a tylko miłość i śmierć idą ze sobą w parze.

Pozdereczki moje misiaczki kochane :**
Evee <33

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Witam. Piszę pod natchnieniem. :PP Sama nie wiem czegoo xD

04 maj

Co człowiek, robi pod kutą, żelazną bramą?
Po drugiej stronie pojawia się twarz,
Nie jest przyjazna!
Człowieku uciekaj!
Ten jednak trwa w bezruchu..
Czy się boi?
Tego nie wiem, ale skazuje siebie na śmierć.
Czy warto oddać jedno istnienie, w cenie wielu innych?
On uważa, że tak..
Patrzy Niemcowi prosto w oczy.
Ten otwiera bramy piekieł i zaprasza go do siebie.
Chłopak wchodzi, ale nigdy z stąd nie wyjdzie.
Koniec jego życia nastał.
Diabeł patrzy jak ten idzie, trzyma lufę za plecami.
Już po chwili jest ich więcej!
Chłopak czeka aż oni się zejdą.
Pojawił się ich przywódca Lucyfer.
Chłopak wyciąga zawleczkę.
BUUUM!
I już ich niema.
Chłopak zginą a wraz z nim diabły.
Cały naród żyje!

Pozderki misiaczki, Evee :**

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wierszydło xdd

01 maj

„Niewiedza..”

Jesteś, a Cię niema..
Mówisz, ale nie słyszę…
Kocham, ale i nienawidzę..
Pojawiasz się wraz z zachodem słońca…
A gdy już jest ciemno pojawiasz się…
Ubrana w biel..
Pytam czym jesteś..
Bo chyba wizją, a może snem…

 

Przepraszam misiaczki, za nie obecność, nie miałam kompa.. coś strasznego… tyle mam do napisania eh… :D teraz już mykam druga połowa meczu! xdd jestem za Bayernem xdd a Wy? :)) ~ Eveee
PS: ooł yeaaa!!! Bayern wygrywaaaa!!!!!! hahahahahaha. 1:0 dla nich! muahaha. ]:))

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii