RSS
 

Archiwum - Marzec, 2015

Dobry wieczorek

22 mar

http://woolf.e-blogi.pl

O na tym blogu będę kontynuować historię o Adamie. Tutaj pozostanie miłość, śmierć i … tajemnica ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szczęście tam gdzie go nie ma #2

16 mar

Rodziców zastałem w salonie. Mama spała z głową na kolanach ojca. Natomiast on był jak cień, myślami daleko stąd, niewidzącymi oczami wpatrywał się w ścianę. To był traumatyczny widok. Nie wiedząc co robić, przeszedłem przez krótki korytarz, delikatnie kuśtykając i ruszyłem schodami do swojego pokoju. Schody zaczęły skrzypieć pod moimi stopami, nie chciałem zwracać uwagi ojca na siebie, więc w miarę szybko doszedłem do pokoju. Zamykając drzwi, moje ciało przeszedł dreszcz. Przeciąg. Zastanowiło mnie skąd. Włączyłem światło i rozejrzałem się po pokoju. Okno było uchylone, dziwnie zadrapana podłoga, na łóżku kawałek metalu. Podszedłem bliżej i wziąłem do ręki nieznany mi przedmiot. Wyglądał jak medal, miał dziwną plątaninę linii i przyjemnie ciepły w dotyku.
– Co to jest… – podszedłem do biurka i włączyłem MacBook-a, zrobiłem zdjęcie i wrzuciłem je na stronę z medalionami. Przypomniałem sobie o tym zadrapaniu, cztery głębokie rowki, dopiero potem spostrzegłem takie same tylko, że nieco pod łóżkiem. Przywrócił mnie do rzeczywistości dźwięk o odpowiedzi na moje zdjęcie. Usiadłem i zacząłem czytać: To jest medalion dawnego rodu Loup. Pochodzi z XV wieku, ostatni raz widziano taki w 1497 roku. Podczas walki między dwoma królestwami, według legendy, wygrało królestwo rodu Loup. Podobno wojownicy zamienili się w wilki i zagryźli wszystkich wrogów rodu.
Przeczytałem po raz kolejny odpowiedz, w między czasie przyglądając się srebrnemu medalionowi. O co w tym wszystkim chodzi?

Nie mam już dzisiaj głowy do tego. Runąłem na łóżko i zamknąłem oczy. Zacząłem analizować cały dzień: szkoła skończona, brat nie żyje, rodzice są załamani, dziewczyna z baru, noga i jeszcze te dziwne rzeczy w moim pokoju. Nie mam już siły na to. Co się tu do cholery dzieje? I nim zdążyłem się nad tym głębiej zastanowić zmorzył mnie sen.
Śniła mi się polana, a na niej jakieś szare plamy, gdy zaglądałem w nie, pojawiał się wilczy pysk we krwi. Nagle mnie jakby plama pochłonęła i znalazłem się na polu bitwy. Walczył człowiek z wilkiem, a mój brat stał po środku i przyglądał się. Zacząłem krzyczeć by uciekał, jednak bez jego reakcji. Wpadły na niego tabuny ludzi i zwierząt. Zgubiłem go z oczu. Stało zwierze naprzeciwko mnie. Przemieniło się w człowieka i to była ta dziewczyna, barmanka. Podeszła i mnie pocałowała.
Obudziłem się zalany potem, nie mogłem oddychać, czułem jeszcze jej usta na moich. Wstałem i poszedłem do łazienki, przechodząc obok stolika mimowolnie zerknąłem na godzinę zbliżała się 6. Stałem pod bieżącą wodą i miałem nadzieję, że zabierze te wszystkie sprzeczne uczucia razem ze sobą.
– Kochanie? – Mama stoi za drzwiami łazienki – Jak wyjdziesz, proszę… Przyjdź na śniadanie kochanie…
– Dobrze mamo… – Teraz zdawałem sobie sprawę z bólu pulsującego w nodze, krew przemoczyła bandaże, kostki były pościerane i piekły. Na domiar wszystkiego głowa tępym bólem roznosiła się szumem w uszach. Wczorajszy wieczór dawał się odczuć z całym impetem. 
            Po prysznicu ubrałem się i zszedłem na dół. Ojciec z butelką whisky, a mama krzątała się po kuchni. 
- Tato. – Podniósł na mnie swoje zmęczone oczy, łza spłynęła po jego policzku. Po chwili schował twarz w dłoniach i widać było, że płacze. Mama weszła do salonu i przytuliła męża. Od wczoraj czuję się, jakby to była tylko ich tragedia, jakby mnie nie dotyczyła. Musiałem przeżywać ja w samotności. Wiem, że patrzenie na mnie sprawiało im ból, ale czy on był aż tak wielki? Czy był tak nieznośny by nie przytulić mnie? Chyba nie chce znać odpowiedzi, bo boję się, że mógłbym ich przez to znienawidzić. Wyszedłem na dwór, zostawiając ich samych sobie. Nie miałem pojęcia gdzie iść. Dlatego mimowolnie ruszyłem zieloną alejką w stronę szpitala, utykając delikatnie na nogę. Ciekawe czy ta dziewczyna nadal jest w tym szpitalu. A ciało brata? Jest tam? 
           Budynek w środku był przyjemnie chłodny, kiedy na ulicach słońce piekło. Spostrzegłem na korytarzu Panią Doktor. 
- Pani doktor, możemy porozmawiać? – Odwróciła się ze zdziwieniem na twarzy. Tak, z pewnością nie mnie się spodziewała. 
- Pan Rodrigez, a o co chodzi? Problemy z nogą? 
- Nie. Chciałem spytać… – te słowa były ciężkie, jakbym musiał je wynieść pod stromą górę, powodując ucisk w sercu i gardle – Czy ciało mojego brata… Jest nadal w szpitalu? – Patrzyła smutnymi oczami na mnie, nieznacznie przytakując. – Mogę go zobaczyć? 
- Nie wiem czy powinien pan… – Głos pełen zawahania i bólu. Przecież to nie jej brat… Phi.- Bo…
- Nalegam. 
- Dobrze, proszę za mną. 
          Poprowadziła mnie białym korytarzem, pacjentów już tu nie było. Tylko lekarze czasami nas mijali. Zatrzymała się przed drzwiami z napisem „Kostnica I ,,b” „. Otworzyła drzwi i moim oczom ukazał się stół, a za nim niski mężczyzna ze smutną miną. 
- Panie doktorze, proszę o przedstawienie ciała Reya Rodrigeza. Był wczoraj przywieziony. 
- Dzień dobry, tak… Naturalnie. – Odsunął krzesło i podszedł do metalowej ściany. Chwilę później wysunął z komory białe prześcieradło, na metalowej tacy. Nie znajdowało się pod nim żadne ciało. Jednak plamy krwi świadczyły, że ktoś na pewno był pod prześcieradłem. – Co do diaska… – Patrzył z niedowierzaniem i szokiem na twarzy. Otworzył sąsiednią komorę i tam ciało starszego mężczyzny. Otworzył kolejną i następną. 
- Coś się stało? – Głos pani doktor drżał.
- Nie ma… Ciała chłopca nie ma. – Patrzyli na siebie zszokowani. 
- Co to ma znaczyć, nie ma? Było zabierane? 
- Nie… Nie dostałem żadnej takiej informacji. – Patrzyłem na nich i nagle świat mi się zatarł. Płakałem.
- Gdzie jest mój brat?! – Złość rozpływała się lawą po żyłach i zaczęła mieszać ze strachem w sercu. – Gdzie?! 
- Nie wiemy. 
             Wybiegłem z sali i białym korytarzem zacząłem uciekać od tego miejsca. Miałem tyle pecha, że wpadłem na tą dziewczynę z baru. Spojrzała na mnie wkurzona i po chwili wyglądała jak ściana. Blada i smutna. 
- Przepraszam. – I pobiegłem dalej. 
           Przywitało mnie gorące słońce. Choć na tak wczesną porę i porę roku, grzało wyjątkowo mocno.

 

 

Obawiam sie, że to znów się powtarza… Bo mam w głowie całą masę kontynuacji :/ Cholercia… Chcecie wiedzieć co dalej? :)

Pozdrawiam i proszę o odpowiedzi, Tetyana :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dobry wieczorek

14 mar

Druga część się pisze, proszę o cierpliwość :3 Nadal czekam na pomysły z Waszej strony ;)
Pozdrowionka i kolorowych tajemniczych snów :3

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Witam

04 mar

już się naprawiłam :) Mój mechanik działa cuda ^.~ Tylko moi drodzy do 9 marca jestem pozbawiona internetu… :/ Po 9 wracam do bloga i do Was :)
Pozdrawiam wszystkich czytelników :)
PS. Ktoś chce jakieś specjalne wpisy? Może coś z rysunkiem? Lub opowiadaniem? Hm.. Szukam czegoś nowego dla siebie i dla Was :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii