RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Upadłam. Tylko nie wiem jak użyć rąk by wstać…

26 lut

Witam, jako osoba prywatna przechodzę ciężki okres. Od dwóch miesięcy staram się pokonać samą siebie i to co mnie zżera od środka. W środowisku rówieśników jestem uosobieniem szczęśliwego człowieka, tylko… Tak czasem cholernie ciężko zdobyć się na głupkowaty uśmiech, by kontynuować ten spektakl. Ostatnie czego chce to, żeby któraś z Kukiełek poznała prawdę. Już mi wystarcza ich wzrok na plecach, na dłoniach, na ustach… Szukają, węszą i mają nadzieję, że otworzy się ziemia pod moimi stopami i tam wpadnę, znikając z ich idealnego świata. Przykro mi tylko… Przykro mi, że robią to tylko dlatego, bo chce czegoś od życia, ale są świadome mojej słabości. Dostałam w prezencie książkę, co najlepsze dał mi ją chłopak z prośbą, abym przeczytała… „Pokonaj depresje”.
Jednak… Kilku rzeczy nie będę mogła zrealizować, bo na przykład ludzie i ja to nie moja branża.

/ Evee.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Upadła

07 gru

W snach zawsze wracam do tego dnia kiedy dowiedziałam się kim jestem, kiedy moje życie uległo całkowitej destrukcji. Nie był to szczęśliwy dzień, wtedy padało, wiał zimny wiatr zwiastujący zimę, a w powietrzu unosił się zapach palonej gumy z śmietniska w pobliżu i opału z pobliskich domów. Wracałam z całonocnego urządzania sali gimnastycznej na nadchodzące święto zmarłych… Co za głupota! Nie rozumiem ani przyjemności skakania przy muzyce w stylu: „Ja ją lubię, ona mnie nie, ale i tak będzie moja, bo tak chce! Na, na, na, na!”, kiedy dookoła ludzie wspominają bliskich, którzy odeszli z tego świata. Zadaje sobie wtedy pytanie, czy mnie czasem nie zabrali kosmici z innej epoki. Kiedy poznałam prawdę o sobie to naprawdę żałowałam, że to nie kosmici.
To był 28 października, około godziny 4 nad ranem, szłam miarowym krokiem zupełnie się nie śpiesząc, w końcu mamy sobotę. Para unosiła się z moich nozdrzy i ust, ręce wepchnęłam głębiej do kieszeni licząc na więcej ciepła, wtedy potrącił mnie mężczyzna. Chodnik był zupełnie pusty, a on wszedł akurat na mnie. Spojrzałam na niego i stanęłam jak wryta, to był mężczyzna około trzydziestki, poznałam go z wiadomości. Mówią, że zabił swoje dzieci i żonę. Nie wiem ile, ale tak staliśmy i patrzyliśmy na siebie, ja z przerażeniem, a on z zaciekawieniem i jakby zaskoczeniem. Złapał mnie za ramię i docisną do muru biegnącego po mojej prawej stronie, nie rozumiem dlaczego nie krzyczałam… Mimo, że miałam na to ogromną ochotę, jednak coś mnie tłumiło. Wiedziałam, że się nie wyrwę, nikogo nie ma by mi pomóc, zostało mi tylko jedno… Czekać. Pochylił się w moją stronę i dotknął mojego czoła. Czas zwolnił, a ja czułam jak coś się we mnie zmienia, jak wszystko dookoła się zmienia, że ten mężczyzna się zmienia i jakby piorun we mnie uderzył. Instynkt krzyczał jak opętany, że nie chce być wyzwolony, że nie chce wiedzieć. Jakby moje wnętrze i ja to były dwa różne byty. Czułam pieczenie skóry, czułam zimny deszcz rozbijający się o mnie i o niego. Uderzył mnie jego zapach, pachniał jak mokry pies. W mojej głowie pojawiły się nieznanego mi pochodzenia szepty, obrazy, pojedyncze wykrzyczane słowa. Moja intuicja zniknęła, zawsze ją wyczuwałam, a teraz jej nie ma. Pustka, którą wypełnia chaos, obcość. Nie zarejestrowałam nawet kiedy mężczyzna zniknął, po prostu stałam zdezorientowana, oczy widziały, ale były ślepe. Nogi szły, ale nie wiem dokąd. Nie miałam woli, coś mną kierowało, coś było w moim wnętrzu, coś co domaga się przejęcia władzy nad moim ciałem i to temu się udało. Jako bierny obserwator musiałam przekonać się, że tak na prawdę nie byłam nigdy człowiekiem.
Moje ciało poruszało się jakbym to ja kierowała, ale to były tylko pozory. Weszłam w las, deszcz się wzmógł, a ja niewzruszenie szłam w nieznanym mi kierunku. Dotarłam do brzegu rzeki i bez wahania wskoczyłam w głębinę równie czarną co noc listopadowa i tak samo zimną. Ja w środku krzyczałam i próbowałam się ratować, jednak moja fizyczność była tak niewzruszona faktem umierania, że nienawidziłam siebie. Byłam świadoma, ale otaczała mnie ciemność, może jednak nie umarłam, a tylko straciłam przytomność? Niestety, ani nie umarłam, ani nie zemdlałam. Przeniosłam się w głąb siebie. Słyszałam, że oddycham, że spokojnie bije mi serce. Poddałam się uczuciu wsysania w czarną otchłań i jakbym uderzyła o skałę i pojawiły się obrazy i znowu głosy. Widziałam wojnę, ludzi walczących ze zwierzętami i dziwnymi kreaturami, których nie powstydził by się sam mistrz horroru Edgar Alan Poe. Niemal słyszałam świst przelatujących koło mnie strzał, noży i innych prymitywnych broni. Wtedy uświadomiłam sobie, że patrzę z perspektywy ptaka. Z mojego obcego gardła wydobył się głęboki męski głos, krzyczący „Mals-van-ged-drux-un-don-graph!”. Nie miałam pojęcia skąd, ale wiedziałam co wykrzyczał: „Do boju!”. To była krwawa wojna, a ta postać zbierała dusze z półżywych istot. Potem przeskok czasowy, jestem w ciele jakiejś kobiety wyczuwam w niej taką energię jak i w poprzednim wcieleniu, ale jest to jakaś królowa, widzę jej odbicie w lustrze. Widzę ją, a może siebie? Kto jest kim? W pokoju znachodzi się mężczyzna i ona się mu oddaje. Kolejny skok w czasie i jestem w ciele małej dziewczynki od której bije ta sama energia, jestem pewna, że to ciało córki mężczyzny który przycisnął mnie do muru. Słyszę straszny krzyk, jako dziewczynka zasłaniam rękami uszy, ale nawet ani drgnę skulona w ciemnym schronieniu, przez szparę widzę jak ten mężczyzna ciągnie swoją żonę za włosy przez pokój. Kobieta ma zmasakrowaną twarz, cała pocięta i naga, a w jej piersi tkwi kołek. Kulę się w sobie na ten widok i wtedy mężczyzna otwiera szafę i znachodzi mnie. Widzę, że to moje prawdziwe ciało! Ciało, które znam od osiemnastu lat, już nie mała dziewczynka. Mężczyzna patrzy na mnie i podnosi rękę w której zaciska kołek. Czuję kiedy mi go wbija, ale to nie ja upadam, a jego córka. Znów zawirowanie i budzę się na brzegu rzeki.
Patrzę długo w jaśniejące niebo, słyszę echo oddechów w lesie, uderza we mnie szybki rytm mysiego serca. Mała myszka siedzi na mojej piersi i przygląda mi się, a ja jej. Widzę jej zdrową aurę, kiedy chcę ją dotknąć, jej aura napełnia się czernią i pada martwa tak jak stała. Przerażona wstaję jak poparzona i nie byłoby nic dziwnego, że wstałam, ale jak to zrobiłam to poczułam przenikający ból w klatce piersiowej emanujący z moich pleców. Czułam ruch na plecach, który mimowolnie kontrolować mogłam w jakimś minimalnym stopniu. Zbliżyłam się do tafli wody i zobaczyłam siebie ze skrzydłami. Uczycie strachu, fascynacji, niedowierzania zrobiło w moim wnętrzu mieszankę tak silną, że upadłam na zimną trawę. Nie usłyszałam nawet, gdy zbliżyła się do mnie kobieta z cichym śmiechem.
- Witaj, córko Samaela.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

31 maj

Jesteśmy słabi. 
Jesteśmy mocni w swojej niemocy. 
Mamy plan, realizujmy go … 
Odejdźmy z tego miejsca! 

Albo … Chodźmy spać. 
Dobranoc

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Somewhere over the rainbow, way up high And the dreams that you dreamed of, once in a lullaby

08 maj

Chce i nie chce…..

Niebieskie ptaki….

Tęcza….. Soł fan. Czy nie zabronione jest marzyć?
Może PiS powinien o tym zrobić ustawę jakąś czy coś…
„Zakaz marzyć… Każdy kto nie posłucha zostanie ukarany dożywociem w Szarym Świecie”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„And if you’re still breathing, you’re the lucky ones…”

04 maj

Cóż … Na wstępie świat bez imaginacji literackich jest szarawy.

Książki… Książki…

„Ty mnie zabiłeś! Ty mnie nauczyłeś czytać!
W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!
Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś” 

Kochany Gustaw… Jak bardzo trafnie określa on możliwość i umiejętność czytania. Przekleństwo… Zguba…
No, ale nie ma co potępiać postępu cywilizacji. W końcu analfabetyzm jest jednym z skutków zacofanego społeczeństwa. Ah… Szczęśliwi z tego szczęścia nieświadomi. W sumie… Wielu umie czytać, ale nie robi z tego afiszowej sytuacyjki godnej cierpienia z tego powodu. Przeczyta coś… Zapomni coś… Przeczyta coś… Zapomni coś. To jak słuchać jednym uchem, podczas gdy drugim wypada. Coś zostaje, coś „wypada”.

Jednak… Piekielne czeluści otwiera człowiek, który umiejętnie tworzy portal, szczelinę, przepaść, dziurę (!) w to co piękne, obce… Niedostępne. A wszyscy wiedzą, że to co niedostępne jest pożądane!(Tłumaczy to fakt czemu ludzie przestają czytać!) Elfy na przykład… Majestatyczne, ostrouche, bezpodstawnie nazwane „dobrymi” … Kiedy w sumie równie dobrze mogą być oziębłymi sukinkotami! Wyobrażacie sobie takiego nieziemsko pięknego elfa rozwożącego pizze? JA TAK. I powiem szczerze, że było by bardzo fajnie. Oooo ! I pieprzyć te bomby atomowe, rakiety, pociski, czołgi! Kurcze bladeee! Walczcie mieczami, łukami, kuszami………. Pieprzony świecie po chuj się rozwijasz……. A no tak, bym dzisiaj mogła sobie siedzieć przed laptopikiem, który mieści się do plecaczka, bym miała neta (chwała też za mobilny internet) i mogła sobie pisać tu swoje ideologiczne … oczywistości – siedząc w środku lasu! Ehh…

Post wcześniej ktoś mi uświadomił jedną rzecz, a mianowicie że nie będę szczęśliwa do dnia w którym zaakceptuje to że książki nie przenoszą się na życie codzienne. Dziękuje za potwierdzenie moich obaw… Ciężko żyć czymś co nie istnieje. Może ja powinnam zacząć kreować takową surrealistyczną krainę moich snów? Będą wilkołaki, jednorożce i ninja na motocyklach ! Prowadzę tego bloga nie do końca świadoma do dnia dzisiejszego o czym on jest… Haha. Miały być opowiadania, przeszedł w pamiętnik, dziennik myśli i w sumie nie wiem co tam jeszcze, ale tak czy siak… Czy to w sumie ma znaczenie? Pasja tworzenia czegoś jest silna. Chyba wybiła godzina tej twórczości…

Ale i tak będę czuć niedosyt świata fantastycznego dookoła mnie… Obym tylko nie skończyła z bólem istnienia, jak Gustaw.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zimne serce

08 kwi

Nie poznać znaczenia słów „kocham Cie”? Mówić „kocham”, całować… Tęsknić i pragnąć. Na jakiś czas… Potem „miłość” mija. Nazywa się to chyba tylko fascynacją.

Tyle ludzi… Tak wiele osób, ale jak można wiedzieć że to jest właśnie to? Ten jeden człowiek jest, ale przecież po nim może  być jeszcze jeden… kolejny… następny i tak do usranej śmierci, aż nie będzie nikogo.

Od wielu lat chcieć poznać lepiej jednego człowieka, tylko jego… Pozwalać mu odchodzić lub dawać mu wszystko kiedy sobie o nas przypomni. Słabo? Zajebiście bardzo słabo.

Ah! Myśleć że ma się koło siebie człowieka na resztę życia! Jednak ten jeden pieprzony człowieczek … Który jest jak mu odpowiada, jak jakieś bóstwo skinie palcem i co? Rzuca się to co jest… Pędzie na złamanie karku, by stracić szacunek do siebie i jakieś śladowe ilości honoru – a po co? By la bóstwo łaskawie spojrzało na ułamek sekundy w naszą stronę?

Jakiś pojebany paradoks!
Chcieć tego co nam nie jest przeznaczone! Łamać serca – kiedy zwróci nasze pragnienie na nas oczy. Mordować – kiedy będzie mu ktoś szkodzić. Nienawidzić siebie – kiedy… On nie wie o tym.

To nie ma sensu. Ostatnio nic nie ma sensu. Jedynie jest to przeczucie…. Wielkie i przytłaczające przeczucie … Że stanie się coś złego.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cześć i czołem

30 mar

Zapraszam serdecznie do odwiedzania blogu o …. Wszystkim fajnym w sumie, na chwilę obecną zaczyna się bardzo dobrze!

 


http://kosmey.blogspot.com

Miłego wieczorku!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hm..

25 mar

Cześć Wam.
Dawno nie zaglądałam, jakoś czasu nie mogłam wygospodarować. Mój optymizm coś szlag trafił, ale czy to coś nowego? No właśnie – nie.
Wciągu tego miesiąca, czy tam nawet ponad miesiąca było teoretycznie spoko. Jasne bywało bardziej chujowo i bardziej zajebiście, ale dało się wytrzymać. Od jakiegoś czasu w sumie jestem sama. Jedyny przyjaciel (jeśli mam prawo nazwać go przyjacielem), pożegnał i się sajonara kopas w dupas i wypierdalaj mała z mojego życia. Nie no… Aż tak źle nie napisał, normalnie się pożegnał, nawet nazwał mnie „aniołkiem”. Mógłby napisać chociażby jedenastozgłoskowca ja i tak poczułabym się tak samo – NIE POTRZEBUJE CIE W MOIM ŻYCIU. Nie no, spoko. Takie życie, he? No trudno, jego decyzja i mam nadzieje, że jest mu tak lepiej. : ))

 

Co do mojej twórczości to jestem  w lekkim zastoju.

No dobra. Większym zastoju…

Aktualnie czytam „Wiedźmina”, „Lalke” i „Pieśń krwi” A.Ryana. Rysunki ograniczają się do masakr ;3

A tego słucham:

No i gram w CS-a. Szlajam się. Przyzwyczajam do tego, że nie będę nigdy miała przyjaciół. Mam Olę, ale wiem, że jeśli pewnego dnia musiałybyśmy się pożegnać, to ona była by tak samo szczęśliwa – o jedną osobę mniej by miała, co wkurwia <3. Tsia. Dobra…. To ja się już pożegnam, czas spać. Znowu mam koszmary po nocach. Yh. Jebać to. Dobranoc…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Co do zombi …

09 lut

Rysowałam, prawie kończyłam już tą historyjkę. Zrozumiałam jednak, że to bez sensu. Nie mogę pisać i kreować niczego innego niż sama jestem. Szkoda, że tylko zrozumiałam to zbyt późno.
Wczoraj zrobiłam największe głupstwo swojego życia. Doprowadziłam swoim zachowaniem i myśleniem, by przyjaciel powiedział, że mogę go usunąć z listy swoich przyjaciół. Tak… W sumie to na tej liście pozostała mi już tylko Kosma, która jakimś magicznym cudem nie ukręciła mi karku (jeszcze).
Co zrobiłam? Haha. Lista długa.
Po pierwsze zapomniałam co mam…
Po drugie nie doceniłam, że mam tak wiele osób przy sobie.
Po trzecie. . . Z nieokreślonych powodów nie cierpię świata. (wąskie horyzonty… jak się okazało)
Po czwarte mam 18 lat, a za cholere rozumu.
Po piąte kretyńsko stawiałam na swoich „poglądach”.
Po szóste. . . TAK, jestem 100% egoistką.
Po siódme . . . Kiedy przyjaciel (który wykreślił się z listy moich przyjaciół, przeze mnie) powiedział, że nie umiem się cieszyć. – To prawda.
Po … ósme częściej bidoliłam niż NA PRAWDĘ cieszyłam z tego co się udało.
Yh…. Tak czy siak… Nie będę publikować historyjki o zombiaku. Wybaczcie… Ale nie mogę się z nim dogadać haha. Jemu bije serce… A mi się jakiś wirus zakradł i nie czuje najwyraźniej.
Moja rada na ten wieczór?

Doceń co masz. Uśmiechnij się, że żyjesz – masz rodzine – masz przyjaciół – masz powód by żyć! Nie mów, że się nie da. Bo da się … Niema rzeczy nie możliwych, są tylko trudne i trudniejsze. Wypieprz z głowy te głupie myśli : świat zły, ludzie źli. Nie prawda… Bo jak się okazało to my się stajemy takimi „złymi”.
Dobranoc .

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zombi.

18 sty

Historia o zombi … Się rysuje :)        

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii